Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/to-maslo.wielun.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
Policjanci nałożyli kajdanki obu chłopakom, wsadzili ich do

- Wierzycie w to, co mówią? Że się wykończyli nawzajem? Ale

Policjanci nałożyli kajdanki obu chłopakom, wsadzili ich do

292
wszystko, na co przyjdzie ci ochota.
RS
Nie zaprzeczył, powiedział tylko:
wtedy dużą ciężarówką, deszcz zmyłby odciski
chwilę relaksu, ale czasem pozwalał też lepiej zrozumieć pewne kwestie.
pewien, że zdobył tu sobie wyznawcę z kręgu bliskich Jessiki, gdyż
- A żadne z nas nie pływało przy wraku - dodała
- Zabieram was do mojego gabinetu, zadzwonię, żeby przywieziono
Pełnia.
gdyż Jessica nie tylko zgłosiła swój udział, miała także wystąpić z
wam w oczy, żeby kompletnie nagiąć waszą wolę do swojej. - Zamilkła na
pomocnika. Kogoś blisko ciebie.
zaplanowaniu przestępstwa. Przypadkowość

– Nie.

Dokoła nich rozbrzmiewał gwar rozmów. Był to jej ulubiony lokal i często tu przychodzili.
Światła znowu zamigotały.
– Nie wiem. Uważa, że ktoś go wkręca, chce mu wmówić, że Jennifer nadal żyje.
A ona przecież żyje.
Opowiedział mu o spotkaniu z dawnym kolegą, o zdjęciach, na których widnieje
108
– I uczy się – odparł Sebastian i objął Yolandę potężnym ramieniem. – Chodzi na
czy w ogóle wrócisz do czynnej służby.
zamknął dochodzenie?
Wnętrze było obskurne. Dwanaście lat temu kowbojskie pamiątki i plakaty z seriali o
- Jasne. Blade policzki Bernedy zaróżowiły się lekko. - Och, Caitlyn, tak mi przykro z powodu Josha - powiedziała z trudem, i łzy zabłysły w jej oczach. - Wiem, że go kochałaś. - Kiedyś - przyznała Caitlyn, starając się panować nad sobą. - To trudne. - Poklepała córkę po ręce, gdy ta musnęła ustami jej blady, zapadnięty policzek. Berneda od lat toczyła walkę z chorobą serca i powoli przegrywała. - Nic mi nie będzie. - Lucille! - Matka zawołała przez otwarte okno. Jej wyrazista twarz zdradzała ślady dawnej urody. W młodości Berneda była piękną kobietą o intensywnie zielonych oczach i ognistobrązowych włosach. Nosiła się z godnością, ale i z wdziękiem, a lekka skłonność do snobizmu dodawała jej tylko uroku. Kiedyś pracowała jako modelka i często powtarzała swoim dorosłym dzieciom, że gdyby nie wyszła za ich ojca i nie urodziła siedmiorga dzieci, co kompletnie zepsuło jej zgrabną talię, mogłaby znaleźć się na okładkach amerykańskich i europejskich czasopism. Dawała jasno do zrozumienia, że wybrała ważniejsze sprawy, poświęciła się dzieciom, a mimo to, za każdym razem, gdy któreś z nich coś narozrabiało, rzucała na stół swoje zdjęcie. „Patrz, co dla ciebie poświęciłam! Sławę i fortunę, którą mogłam sama zarobić. Mogłam nawet grać w filmach. Złożono mi propozycję...” Teraz jednak odgrywała rolę zatroskanej matki. - Lucille, daj Caitlyn trochę herbaty z lodem. - Nie chce mi się pić, mamo - zapewniła Caitlyn. - Bzdura. Doznałaś potężnego szoku. - Posłała jej zmęczony, wymuszony uśmiech. - Och, Caitlyn, tak mi przykro. - Wyciągnęła ramiona i zapraszająco zatrzepotała palcami. Gdy Caitlyn znalazła się w jej objęciach, wyczuła zapach perfum, zapach, który towarzyszył jej, odkąd sięgała pamięcią. Tkwiły tak przytulone przez chwilę, aż Caitlyn usłyszała odgłos zamykanych siatkowych drzwi. Zjawiła się Lucille z tacą. - Myślę, że moglibyśmy napić się czegoś mocniejszego. - Troy spojrzał na szklany dzbanek i szklanki ustawione wokół talerzyka z biszkoptami, winogronami i babeczkami orzechowymi. Lucille nie zmieniła wyrazu twarzy, ale jakby lekko zesztywniała, a oczy jej pociemniały. Postawiła tacę na stole i napełniła szklanki. Podała Caitlyn herbatę z listkiem mięty. - Przykro mi z powodu twojego męża. - Dziękuję. - Znów ścisnęło ją w gardle, chociaż dobrze wiedziała, jakim był kłamcą i oszustem. Kiedyś nie wierzyła, ale teraz była już pewna, że ożenił się z nią dla nazwiska i pieniędzy. Co gorsza, aby dopiąć celu, zrobił jej dziecko. Tak, poczęcie Jamie było częścią pokrętnego planu Josha. Chciał po prostu położyć łapę na jej pieniądzach. I pomyśleć, że chciał ją oskarżyć o śmierć córki... tak jakby mogła ją skrzywdzić. - Caitlyn? - Z oddali usłyszała swoje imię. - Caitlyn? Zamrugała. - Jesteś pewna, że dobrze się czujesz? - zapytała Lucille. Caitlyn, wyrwana z zamyślenia, wpatrywała się w krople ściekające po szklance, która nie wiadomo jak znalazła się w jej dłoni.
południe. Światła ruchu mu sprzyjały. Nacisnął gaz do dechy.
Przewróciła jeszcze kilka stron, kolejne wspólne zdjęcia rodziny, a potem... potem
szepnęła scenicznym, gardłowym szeptem:
kostnicy. Zaledwie dwadzieścia cztery godziny temu były młode i niewinne. Zapewne

©2019 to-maslo.wielun.pl - Split Template by One Page Love